W sobotę przegraliśmy w sparingu z Lechią Tomaszów Mazowiecki 0:4. Dariusz Klacza wskazał na przyczyny porażki, omówił, jakie błędy zostały popełnione na boisku, a także odniósł się do nadchodzącego tygodnia, w którym nasz zespół rozegra ostatni sprawdzian przed startem rundy rewanżowej Betclic 3. Ligi. Rywalem Skrzaków będzie drużyna rezerw Legii Warszawa.
Trenerze, za nami przegrany sparing z Lechią. Był to tylko mecz kontrolny, jednak czy taki wynik nie jest powodem do niepokoju? Do startu ligi zostały dwa tygodnie.
Każda porażka, tym bardziej tak sromotna, to powód do niepokoju. Ważne jest natomiast to, żeby wyciągnąć wnioski i zastanowić się, dlaczego taka przegrana się nam przydarzyła. Dzisiaj nasza dyspozycja pozostawiała wiele do życzenia. Byliśmy mocno spóźnieni, podejmowaliśmy słabe decyzje z piłką, byliśmy daleko w pressingu przeciwnika. To taka Skra, której dawno nie widzieliśmy. Myślę, że to wynika z tego, że zawodnicy są przeciążeni. Sądzę, że złotym środkiem będzie regeneracja i odpoczynek. Następnie możemy dalej zacząć pracować, by taki wynik więcej się nie powtórzył.
Wspomniał pan o przeciążeniu, natomiast nasuwa się jeszcze jedna myśl. Czy fakt, że nasz zespół w głównej mierze oparty jest na młodych zawodnikach nie spowoduje, że takie mecze jak ten z Lechią po prostu będą się przytrafiać?
W lidze takie mecze nie mogą się przydarzyć, bez względu na to, kto ile ma lat i jakie doświadczenie. Uważam, że skoro w jednym meczu jesteś w stanie wykonywać założenia na poziomie, który oczekujemy, to w kolejnym spotkaniu chcemy powtarzalności. Jeśli tego nie ma, to wówczas jest duży powód do zastanowienia. Przede wszystkim dla sztabu, dlaczego ten zawodnik jest w takiej dyspozycji. Z drugiej strony, nad tym samym powinien pomyśleć sam zawodnik. Myślę, że to był duży wypadek przy pracy, bo dawno tak kiepskiego meczu w wykonaniu Skry nie widzieliśmy. Albo tak dobry był przeciwnik.
Ostatnio chwaliliśmy defensorów, z kolei teraz straciliśmy cztery gole…
Przede wszystkim zwróciłbym uwagę na nasze nieodpowiedzialne zachowania w ataku. Tak straciliśmy trzy bramki. Pierwszego gola strzelono nam przez to, że zbyt długo ustawialiśmy się do obrony rzutu wolnego. To są mikrodecyzje indywidualne, które wpływają na to, że za chwilę rozpędzasz kontrę przeciwnika. A był on w tej kontrze bardzo skuteczny. Cztery błędy indywidualne zdecydowały o tym, że straciliśmy cztery bramki.
Zapominamy, czy wręcz przeciwnie: mamy na uwadze to, co się wydarzyło, aby w przyszłości uniknąć powtórki?
Zdecydowanie, zapomnieć o tym nie można, bo jeśli się to zrobi, to może nas to przybliżyć do kolejnego tak słabego meczu. Dlatego trzeba o tym pamiętać, o błędach jakie popełniliśmy, że trzeba być bardziej odpowiedzialnym z piłką. Od doświadczonych zawodników oczekujemy brania odpowiedzialności za piłkę i podejmowane decyzje.
Co będzie działo się z drużyną w najbliższym czasie?
My jako sztab musimy przeanalizować ten mecz. Zawodnicy muszą odpocząć, dostali dodatkowy dzień wolnego. Nie jako nagroda, tylko to ma być droga do tego, by przyjść bardziej zregenerowanym na wtorkowy trening. Podczas zajęć we wtorek i w środę wnioski z tego spotkania musimy wdrożyć w życie, by na Legię jechać bardziej przygotowanym. To będzie nasz ostatni, decydujący mecz kontrolny przed startem rundy rewanżowej w rozgrywkach ligowych. Musimy go zagrać na swoich warunkach.
Na koniec pytanie o naszego podstawowego obrońcę, Łukasza Józefczyka. W sobotę nie zagrał z powodu kontuzji pleców. Wiadomo coś więcej?
W nocy dostałem informację, że ból się nasilił. Łukasz jest pod obserwacją, udał się do fizjoterapeuty, został też wysłany do kliniki, by dokładniej zbadać, co się dzieje. Ta kontuzja kiedyś już mu doskwierała. Teraz się temu przyglądamy, ale myślę że to nic groźnego i będziemy mogli na niego liczyć już we wtorek na treningu. Zapewne pojawił się stan zapalny, który wywołał u Łukasza ból w lędźwiach.
