Zwycięstwo i awans w tabeli!

Mecz ze Ślęzą Wrocław zakończył się zdobyciem trzech punktów do tabeli Betclic 3. Ligi. Skrzacy pokonali rywali ze stolicy Dolnego Śląska 2:1 po bramkach Oliwiera Kucharczyka i Macieja Suskiego. Zwłaszcza gol tego drugiego był wyjątkowej urody i padł w ostatnich minutach.

Mecz ze Ślęzą Wrocław zakończył się zdobyciem trzech punktów do tabeli Betclic 3. Ligi. Skrzacy pokonali rywali ze stolicy Dolnego Śląska 2:1 po bramkach Oliwiera Kucharczyka i Macieja Suskiego. Zwłaszcza gol tego drugiego był wyjątkowej urody i padł w ostatnich minutach.

Po dwóch porażkach z Górnikiem II Zabrze, nasza drużyna pod wodzą trenera Dariusza Klaczy była żądna powrotu na zwycięską ścieżkę. Ta sztuka nam się udała, choć trzeba przyznać, że nie było łatwo.

Goście w pierwszym składzie desygnowali bowiem aż 8 młodzieżowców, chcąc realizować w ten sposób inne cele. Po spotkaniu trener Klacza przyznał, że ta sytuacja… zaskoczyła jego ekipę. Wszystkie przewidywania i analizy poprzednich meczów Ślęzy wzięły w łeb.

Drużyna z Wrocławia nie tylko postawiła na juniorów, ale też od początku miała swój plan na tę rywalizację. Zespół prowadzony przez Grzegorza Kowalskiego bronił nisko i czyhał na potknięcie w ofensywie naszych Skrzaków, aby przeprowadzić kontrę. Defensywne ustawienie rywali sprawiło, że momentami nasze próby wyglądały jak uderzanie głową w mur. Pochwalić jednak należy nasz zespół za konsekwencję w działaniach ofensywnych.

W końcu przyniosły one skutek. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pod koniec pierwszej połowy, bramkę po strzale głową zdobył Oliwier Kucharczyk. Do drugi gol naszego środkowego obrońcy w ostatnich dniach. Wcześniej, w sobotę, w taki sam sposób zdobył bramkę przeciwko Górnikowi II Zabrze.

Po zmianie stron, obraz gry się nie zmienił. Przy naszym prowadzeniu, nadal prowadziliśmy grę, częściej byliśmy przy piłce i staraliśmy się podwyższyć rezultat. Co rusz sędzia wskazywał na narożnik boiska, bo futbolówka po naszych próbach, wybijana przez przeciwnika lądowała za linią końcową.

Niestety, moment nieuwagi wystarczył, by dać tlen Ślęzie. W 80. minucie Łukasz Kabaj sfaulował napastnika gości, który nieoczekiwanie wybiegł zza jego pleców i przejął piłkę w momencie, gdy rozgrywaliśmy akcję od bramki. Arbiter nie miał wątpliwości i wskazał na wapno, a rzut karny na gola zamienił Robert Pisarczuk.

Zrobiło się nerwowo, bo nasza przewaga w całym meczu nie pozostawiała złudzeń, a tymczasem mogliśmy stracić punkty. Natychmiast zareagował Dariusz Klacza, który chcąc pomóc drużynie, zmienił ustawienie, wprowadził na boisko kolejnego ofensywnego gracza – Jakuba Kosina.

W momencie, gdy sędzia przekazał informację o doliczeniu dodatkowych trzech minut, przeprowadzaliśmy kolejną akcję pod polem karnym Ślęzy. Po strzale wspomnianego Kosina, piłka odbiła się od jednego z obrońców gości i spadła pod nogi Macieja Suskiego. Nasz pomocnik nie zastanawiał się długo. Dostrzegł, że ma nieco wolnej przestrzeni i przymierzył zza pola karnego. Piłka po jego strzale z lewej nogi idealnie zmieściła się w „tunelu” między defensorami Ślęzy, minęła słupek bramki i zatrzepotała w siatce.

Zwycięstwo 2:1 sprawiło, że z powrotem wskoczyliśmy na trzecie miejsce w tabeli Betclic 3. Ligi. Do końca rundy wiosennej zostały raptem 3 kolejki i dopóki będzie szansa, dopóty Skrzacy będą walczyć o jak najwyższe miejsce.

Kolejne spotkanie rozegramy w sobotę w Katowicach. Naszym rywalem będzie tamtejsza Sparta. Początek o godz. 12:00.

Betclic 3. Liga, gr. III
31. kolejka

Skra Częstochowa – Ślęza Wrocław 2:1 (Kucharczyk, Suski – Pisarczuk)

Składy:

Skra: Warszakowski (BR), Kucharczyk, Mikołajczyk, Nocoń (K), Gołębiowski, Sajdak, Kossakowski, Kabaj, Jarek, Suski, Metlushko.

Rezerwowi: Ciężkowski (BR), Mazanek, Zieliński, Kosin, Cieślak, Józefczyk, Figzał, Łukasiewicz.

Ślęza: Kozioł (BR), Wróbel, Chmielewski, Haraszczuk, Kramer, Góral, Korba, Kotlarz, Zawanowski, Dornellas (K), Bieńkowski.

Rezerwowi: Mszyca (BR), Toboła, Pisarczuk, Jakóbczyk, Wawrzyniak, Mamis, Wójcik, Zawadzki, Popowicz.

Przewijanie do góry